Marcin z 9. edycji "Ślubu od pierwszego wejrzenia" postanowił nawiązać kontakt z widzami programu, dlatego pojawił się w mediach społecznościowych. Wrzuca do sieci fotografie z pracy, ale też pokazuje, jak spędza wolny czas. Wszystkie posty uczestnika show łączy jedna rzecz. Internauci od razu to zauważyli.
Jedz jak mistrz z BEKO Olga Smile i Karolina Malinowska. 92 ZUPA ZE SZPARAGÓW. 75 Wszystkie prawa zastrzeżone. 2006 - 2023 Przepisy kulinarne Olga Smile.
Rozmiar: 20,4 MB. Data premiery: 2020-12-07. Każdy sprzedawca w empik.com jest przedsiębiorcą. Wszystkie obowiązki związane z umową sprzedaży ciążą na sprzedawcy. Za wysłanie produktu odpowiada sprzedawca. Mały szef kuchni 26,90 zł. Opis produktu Informacje szczegółowe Recenzje.
Uczniowie kilku warszawskich szkół podstawowych oraz dzieci z przedszkoli mogą dziś poczuć się jak piłkarze klubu FC Barcelona. Dzieci na trwających warsztatach przygotowują posiłki zgodnie z przepisami dietetyków tego słynnego katalońskiego klubu. Cel jest taki, żeby znani piłkarze przekonali uczniów, że warto odżywiać się zdrowo. Całość odbywa się w ramach
. Krok po kroku1. Rozgrzej piekarnik do temperatury 180°C. 2. W dużej misce rozbij jajka i ubijaj je razem z cukrem trzcinowym, aż dwukrotnie zwiększą Ostrożnie dodaj oliwę i jogurty. Dodaj owsiankę, mąkę karobową i opakowanie drożdży i mieszaj ciasto do uzyskania jednolitej Wyłóż formę papierem do pieczenia, wylej ciasto i rozłóż je równomiernie. Posyp cynamonem i skórkami z cytryny pomarańczy. 5. Piecz przez ok. 30 minut, sprawdzaj szpikulcem, aż będzie elastyczny przepis. Można wymienić karob na mąkę razową lub kakao, aby uzyskać inny użyjesz jogurtów smakowych, efekt również będzie inny. Dodaj świeże owoce lub posiekane orzechy, takie jak migdały.
To jest wiadomość, która o 180 stopni zmieniła moje podejście do rodzicielstwa. Nie zdziwię się, jeśli zmieni również Wasze. O ile już dawno Wasze podejście się nie zmieniło, za co przybijam Wam mocną piąteczkę! :-) Nigdy nie sądziłam, że cokolwiek i kiedykolwiek jest w stanie tak bardzo zmienić moje podejście do rodzicielstwa, jak jedna z rozmów, jaką przeprowadziłam niedawno z moją ciocią. Podczas ostatniego spotkania odrobinę żaliłam się mojej cioci (będącej dietetykiem na marginesie). Marudziłam jej, że mój młodszy synal za nic w świecie nie chce się odpieluchować (choć nasze próby trwają od ponad roku). I licząc na pocieszenie z racji jej zawodu wspomniałam o tym, że ręce mi opadają, ponieważ moje dzieci należą do popularnego podobno gatunku „dzieci wybrzydzających podczas jedzenia.” Wybrzydzanie podczas jedzenia jest głównym punktem programu każdego niemalże posiłku, co totalnie mnie wkurza. Momentami odchodzi mi ochota na gotowanie czegokolwiek, bo połowę muszę wyrzucić do kosza. Co prawda od ubiegłego tygodnia zawzięłam się i poczyniłam naprawdę poważne zmiany w jadłospisie chłopców, ale to ich wybrzydzanie podczas jedzenia czasami doprowadza mnie do szewskiej pasji. Ja podaję zupę a oni mi wyskakują, że woleliby naleśniki jaglane. Ja podaję do stołu naleśniki jaglane, a oni, że woleliby pulpeciki :D Dwoję się i troję i nadal słyszę marudzenie przy posiłkach, o czym powiedziałam cioci Eli. Na co ciocia Ela zupełnie bezpardonowo powiedziała zdanie, które otworzyło mi oczy: – Magda, a czy Ty znasz jakiegokolwiek dorosłego faceta, który jeszcze robi w pieluchę i nie chce zjeść obiadu, który podaje mu się pod nos? Znasz takiego? Zaprzeczyłam. – No właśnie. Ja też żadnego takiego nie znam. Spokojnie, i Twoi się nauczą wszystkiego! A jedyne co Tobie pozostało do zrobienia jako matce, to podstawiać pod nos i wy-lu-zo-wać. Kiedyś przyjdzie ten moment, że w porze obiadowej będą Cię jeszcze prosili o dokładkę. Wiecie, jaką poczułam ulgę po tamtej rozmowie? Rzeczywiście! Nie znam żadnego dorosłego faceta, który robi w pieluchę i odmawia obiadu. To są kwestie, do których dzieciaki dochodzą z czasem. Na każdego przychodzi pora! Po co ja się tak czasami spinam? … Bo mi zależy, to na pewno :-) I chciałabym, aby chłopcy jedli to, co zdrowe. A nie to, co słodkie. Marka Beko, która zaprosiła mnie do udziału w globalnej kampanii #JedzJakMistrz (#EatLikeAPro) wyczuła chyba pismo nosem. Wpadła na mega sprytny pomysł, który o dziwo … zadziałał na moich chłopców, o czym za moment! Zobaczymy tylko na jak długo :D Beko zaangażowało do akcji piłkarzy FC Barcelony, którzy razem z odpowiedzialnymi za ich posiłki dietetykami, przygotowali menu małych mistrzów (dostępne tutaj). Mój starszak może nie wiedzieć, kim jest Robinson Cruzoe, ale nazwisko Messiego działa na niego mniej więcej na równym poziomie jak Zygzak Macqueen :D Jest totalnie nim zafascynowany. Mówi, że jak będzie dorosły, to będzie albo „pomocnikiem-pomagaczem” albo piłkarzem Messim :D Spoko, pożyjemy zobaczymy ;-) Kiedy odpaliliśmy ostatnio tablet ze stroną z przepisami piłkarzy FC Barcelony, moi chłopcy oszaleli. Zaczęło się przekomarzanie, czy robimy pizzę czy ciasteczka kokosowe. W rezultacie zrobiliśmy i jedno i drugie :D Pizzę na spodzie brokułowym musicie koniecznie obczaić. To jest majstersztyk! [przepis na nią TUTAJ]. Całe menu dla dzieci dostępne jest TUTAJ [klik]. Ja ten tydzień mam obiadowo cały ustawiony wg tych przepisów i jestem mega ciekawa, jak chłopcy będą na nie reagowali :-) Pizza na spodzie brokułowym zrobiła u nas furorę! Smoothie wzmacniające odporność wg przepisu dietetyków FC Barcelony też jest genialne. W życiu nie widziałam wcześniej moich chłopców pijących jakikolwiek zielony napój :D Coś w tym musi być, że idole pomagają dzieciom we wprowadzaniu zdrowych nawyków. Co jest potrzebne do wykonania zielonego smoothie? 150 g ananasa 1 ogórek kawałki jabłka 5 świeżych liści mięty 50 ml wody kokosowej 1 limonka 1. Kroimy ananas, ogórek i jabłko. 2. Umieszczamy wszystko w blenderze. 3. Dodajemy odrobinę soku z limonki i wodę kokosową. 4. Blendujemy kilkanaście sekund i … gotowe. Dziewczyny, nie wiem jak Wy, ale ja naprawdę nie mam nic przeciwko wpuszczeniu choć namiastki piłkarzy do mojej kuchni :D Szkoda co prawda, że nie nie mogą wpaść do mnie „na kawę na żywo”, ale skoro na dzieci mają taki wpływ, to i na matkę mają wpływ! ;-) Zdj. Krzysztof Żabski Wiadomości z WHO, czyli Światowej Organizacji Zdrowia są smutne: Według Światowej Organizacji Zdrowia, do 2025 ponad 70 milionów dzieci na całym świecie będzie cierpieć na otyłość. „Otyłe dzieci nie będą mogły bawić się ze swoimi kolegami. Nie będą miały siły biegać z nimi za piłką, jeździć na rowerach, spędzać aktywnie czasu. Stracą chęć do zabawy. Będą się czuły wykluczone przez rówieśników – przez otyłość.” Wiem, że przede mną sporo pracy, ale kierunek mam nakreślony. Moim zadaniem jest pokazywać moich dzieciom, jak ich menu może wyglądać smacznie i zdrowo. Oczywiście wszystko na miarę codzienności, ich zmiennych nastrojów i produktów dostępnych sezonowo. A dzięki mojej Cioci Eli nabrałam też optymizmu w tej kwestii, bo wiem, że nie po trupach do celu. A przyjdzie kiedyś czas, że wszystko zrozumieją bez mojego namawiania ;-) Dlatego małymi krokami wprowadzajmy drobne zmiany, bo to one prowadzą do upragnionego celu. Partnerem postu jest marka Beko, organizator kampanii #JedzJakMistrz . „Bo kto widział dorosłego człowieka, który robi w pieluchę i będąc głodnym nie chce zjeść obiadu, który mu się pod nos podaje, prawda? ;-)”
AdobeStock Wyglądają tak bajecznie, że przekonają każdego przedszkolaka. Do tego są bardzo zdrowe i łatwe do przygotowania. AdobeStock Jak najlepiej przygotować szybkie dania dla całej rodziny? Przede wszystkim ważne jest przezwyciężenie przekonania, że jest to zbyt trudne. W jedzenie warto zainwestować trochę czasu, ale nie oznacza to, że konieczne jest przygotowanie trzech wyszukanych, wykwintnych posiłków każdego dnia. Czas pożegnać się z podejściem pod tytułem „chciałbym, ale nie mogę”. Nawet klasyczna kanapka może być bardzo pożywna, zdrowa i do tego bardzo atrakcyjna. Sposób na nudę na talerzu Choć mogłoby se wydawać, że tworzenie obrazków z jedzenia jest fanaberią, to w rzeczywistości są miejsca na ziemi, gdzie szykowanie posiłku to prawdziwa sztuka. Bento to w Japonii odpowiednik drugiego śniadania. Posiłek zazwyczaj składa się z ryżu, warzyw, ryby lub mięsa. Następnie jest pakowany do pudełka i zabierany do pracy. Posiłek ten jest jednak znacznie bardziej widowiskowy niż nudna kanapa z szynką. Bento może być przygotowane w stylu: kyaraben – jedzenie wtedy jest tak ułożone, by przypominało bohaterów popularnych kreskówek (anime), komiksów (manga) lub gier video; oekakiben – jedzenie jest tak udekorowane, że przypomina ludzi, zwierzęta, rośliny, budynki; shokado - tradycyjne bento podawane w lakierowanym, czarnym pudełku. Gotowy posiłek można kupić, ale Japończycy z precyzją przygotowują takie posiłki dla swoich bliskich i siebie w domu. Ułatw sobie pracę Jednym z przydatnych sposobów, które zawsze ułatwią pracę, jest „gotowanie w partiach”. Takie podejście w zasadzie oznacza zarezerwowanie jednego popołudnia tygodniowo na przygotowanie posiłku. Możesz korzystać z tego, co przygotujesz przez cały tydzień w różnych kombinacjach. Istnieje wiele zalet tej metody: oszczędzasz czas i możesz każdego dnia przygotować pożywny domowy posiłek w kilka minut. W roli takiego składnika doskonale sprawdzą się np. smażone lub gotowane na parze warzywa, fasola, którą można zmieszać z warzywami lub zmiksować w pyszny hummus śniadaniowy, jajka na twardo – ulepszają smak każdej kanapki i sałatki, a pełne zboża, takie jak ryż, są jednym z najbardziej uniwersalnych składników we wszystkich rodzajach posiłków przyjaznych dzieciom. Wszystko, co jest łatwe do odgrzania, tak jak sos pomidorowy i pieczone ziemniaki, będzie dobrym rozwiązaniem. Przy odrobinie wyobraźni będziesz mógł wymyślić wiele spersonalizowanych opcji dla swoich dzieci. Gdy nabierzesz wprawy, fantazyjne układanie posiłków na talerzu zajmie ci tylko chwilę. Jeśli nie masz pomysłu, sprawdź propozycje przygotowane w ramach kampanii "Jedz jak mistrz" na kolejnych stronach galerii. Zobacz także: Co zrobić, by niejadek zjadł (nie tylko) obiadek? Wypróbuj te sposoby! [WIDEO] Kanapka dla niejadka - sposób na kreatywne śniadanie dla dziecka Nie je warzyw? Sprawdź, jakich składników odżywczych brakuje niejadkom Beko - Jedz jak mistrz Tęcza – Miska Smoothie Składniki: Smoothie - Jogurt, miód, niebieska matcha (niebieski barwnik) Chmury - Pokrojone migdały Oczy - rodzynki sułtanki Błysk w oczach - Nasiona komosy ryżowej Policzki - Arbuz Tęcza - Truskawki, spadź, ananas / mango, jagody, kiwi i fioletowa pitaja Beko - Jedz jak mistrz Niedźwiedź w lesie – Kotlet z puree ziemniaczanym i brokułami Składniki: Twarz - Puree ziemniaczane Futro - Kotlet (jagnięcina mielona, marchew, słodki ziemniak, kurkuma, szczypta soli) Drzewa - Brokuły Beko - Jedz jak mistrz Ślimak – Awokado na Toście Składniki: Muszla - Tosty żytnie Korpus - Awokado, szpinak Plamki na korpusie - białka jajka Oczy - Skórka bakłażana (niejadalne) Błysk oczu - Nasiona komosy ryżowej Uśmiech - Skórka bakłażana (niejadalne) Policzki - Pomidor Beko - Jedz jak mistrz Leniwiec – wołowina z ziemniakami, szparagami i marchewką Składniki: Futro - Duszona wołowina Twarz - Tłuczone ziemniaki Oczy - Skórka bakłażana (niejadalne); połysk - biała tortilla Nos - Daktyl Usta - Skórka bakłażana (niejadalne) Policzki - Marynowany imbir Pazury - Marchew Beko - Jedz jak mistrz Piłka – Burger wołowy z bułką orkiszową Składniki: Bułka orkiszowa (orkisz, mleko, oliwa z oliwek, drożdże, woda) Wzór na piłce - Czarny sezam Nadzienie - Paszteciki z mięsem wołowym (cebula, wołowina ekologiczna, pieprz, szczypta soli) Plaster sera Pomidor Sałata Majonez Fotolia 6 przepisów na desery z truskawkami dla dziecka - do druku Sezon na truskawki w pełni. Oczywiście najłatwiej jeść je na surowo, jedynie umyte pod bieżącą wodą. Jednak przy odrobinie wysiłku możesz zrobić dla dziecka pyszne truskawkowe desery. Zobacz, bo to wcale nie jest trudne. Fotolia/ 7 sprawdzonych przepisów na zimowe zupy dla dziecka – do druku Zimowa zupa powinna być nie tylko gorąca, ale i pożywna. To doskonały sposób na rozgrzewkę po spacerze! Oraz okazja, by dziecko zjadło trochę warzyw. W dodatku wcale nietrudno ją ugotować. Oto kilka pomysłów na pyszne zupy dla malucha. kolaż "Ugotuj mi tato" - 5 przepisów na pyszne dania z książki Tomasza i Joanny Jakubiaków Tatusiowie do garów! A tak naprawdę... rodziny do kuchni! Spójrzcie na te proste i pyszne przepisy z książki kucharskiej wydanej przez Edipresse i upichćcie coś pysznego! Jak pobrać i aktywować bon turystyczny: instrukcja rejestracji na PUE ZUS (krok po kroku) Ukraińskie imiona: męskie i żeńskie + tłumaczenie imion ukraińskich Mądre i piękne cytaty na urodziny – 22 sentencje urodzinowe Ile wypada dać na chrzciny w 2022 roku? – kwoty dla rodziny, chrzestnych i gości Gdzie nad morze z dzieckiem? TOP 10 sprawdzonych miejsc dla rodzin z maluchami Ospa u dziecka a wychodzenie na dwór: jak długo będziecie w domu? Czy podczas ospy można wychodzić? 5 dni opieki na dziecko – wszystko, co trzeba wiedzieć o nowym urlopie PESEL po 2000 - zasady jego ustalania Najczęściej nadawane hiszpańskie imiona - ich znaczenie oraz polskie odpowiedniki Gdzie można wykorzystać bon turystyczny – lista podmiotów + zmiany przepisów Urlop ojcowski 2022: ile dni, ile płatny, wniosek, dokumenty Przedmioty w 4 klasie – czego będzie uczyć się dziecko? 300 plus 2022 – dla kogo, kiedy składać wniosek? Co na komary dla niemowląt: co wolno stosować, czego unikać? Urwany kleszcz: czy usuwać główkę kleszcza, gdy dojdzie do jej oderwania? Bon turystyczny – atrakcje dla dzieci, za które można płacić bonem 300 plus dla zerówki w 2022 roku – czy Dobry Start obejmuje sześciolatki? Jak wygląda rekrutacja do liceum 2022/2023? Jak dostać się do dobrego liceum?
Jak wiecie generalnie jestem wyluzowaną rodzicielką – nie spinam się, coraz rzadziej samobiczuję za błędy i generalnie im dalej w las tym mam większe poczucie, że w sumie to całe rodzicielstwo wychodzi mi całkiem dobrze. Jest jednak jedna kwestia, którą postrzegam w kategoriach „no to mogłabym zmienić”. Ci którzy znają moją słabość do czekolady, ciast, ciasteczek, ciasteczuniek i dziką nienawiść do jarmużu doskonale zresztą wiedzą, że moje nawyki żywieniowe nie są jakieś wybitne – a to siłą rzeczy rzutuje na to co obserwują i jedzą dzieciaki. Chęć popracowania nad sprawą wraca ze zdwojoną siłą za każdym razem gdy migną mi informacje o kolejnym badaniu na temat tego jak kiepsko żywią się współczesne maluchy – a jako że amerykanie mają z nadwagą dość spory problem, a w dodatku z szacunkowych danych WHO wynika, że do 2025 roku ponad 70 milionów dzieci będzie cierpiało na otyłość (otyłość – nie „tylko” nadwagę) to cóż, hamerykańscy naukowcy dość płodni w tej dziedzinie badań są. I w sumie dobrze, bo to dzięki nim wiem, że nie jestem sama w swoich żywieniowych bolączkach – okazuje się bowiem, że choć w zasadzie wszyscy rodzice zgodnie przyznają, że wdrożenie zdrowych nawyków żywieniowych w dzieciństwie jest bardzo ważne, to zaledwie 1/3 z nich czuje, że robi to dobrze. Cóż, rozumiem te bolączki. Dlatego z przyjemnością dorzucam swoje trzy grosze do akcji Jedz jak mistrz z Beko (klik) – globalnej inicjatywy, mającej na celu pomóc rodzicom w zdrowszym żywieniu dzieci, w której czynny udział biorą także piłkarze FC Barcelony, którzy stawiając za przykład siebie próbują pokazać dzieciom, że zdrowe żywienie może być fajne. A jako że z badań naprawdę wychodzi, że znane persony i idole dziecięcy potrafią przekonać dzieciaki do spróbowania nowych rzeczy i zmiany nawyków żywieniowych to wchodzę w to z tym większą radością. Ja przykładem niestety nie świecę, ale świetnie szperam w bazach danych i dlatego poniżej zebrałam kilka wskazówek, które – jak wynika z badań – mogą pomóc wprowadzić zdrowe nawyki żywieniowe u dzieci. Co więcej zbieranie materiałów do tego wpisu mnie samą wiele nauczyło i pokazało gdzie w zasadzie notorycznie popełniam błędy, więc mam nadzieję, że i wam ta wiedza się przyda. 1. Nie zamartwiaj się, że wszystko jest Twoją winą Zacznę przewrotnie, bo od kroku, który raczej nie sprawi, że wasze dziecię zacznie nagle ochoczo wtranżalać brukselki i grillowanego łososia, niemniej jedną z najważniejszych rzeczy jakich nauczyłam się przez ponad 6 lat macierzyństwa i 4 lata kontaktu z wami, jest to, że zdjęcie presji z rodziców pomaga… na wszystko. Tak to już bowiem jest, że gdy dziecko sąsiadki gardzi czekoladowym tortem za to dostaje ślinotoku na widok jarmużu – to pierwsze co nam przychodzi do głowy, to że my na pewno coś zepsuliśmy w naszym dziecku i mea culpa totalna, ale jestem beznadziejnym rodzicem. Tymczasem mimo że, co jasne, na wiele nawyków żywieniowych naszego dziecka mamy wpływ, to jednak nie wszystko da się modulować. Ot weźmy chociażby pod uwagę żywienie jeszcze wtedy gdy żywot naszego berbecia upływał na pływaniu w odmętach wód płodowych – badanie za badaniem pokazuje bowiem, że wpływ na przyszłe preferencje smakowe latorośli ma to co matula spożywała w ciąży. I tak jeśli spożywała np. sporo warzyw o smaku gorzkawym typu szpinak, brukselka, jarmuż – to jej dziecko z większym prawdopodobieństwem będzie przyjmowało tego typu smaki spokojnie i bez plucia. Często pada więc rada by przyszła mama bogatą paletę smaków lokatorowi brzucha serwowała – sęk w tym, że wiele kobiet ma w ciąży odrzut od pewnych potraw, inne powodują mdłości, wymioty, zgagę i bang to co niby proste do zrobienia staje się niewykonalne, a my kończymy jak ja w ciąży z Pierworodną, czyli na diecie opartej o pieczywo, ogórka i… nic ponadto. A przecież samo żywienie w ciąży to nie wszystko – dochodzą preferencje determinowane genami, które mogą całkiem nieźle namieszać pod kątem tego czy ktoś stanie się miłośnikiem czy zajadłym przeciwnikiem brokuła, kwestie mniej lub bardziej wyraźnych zaburzeń sensorycznych, które mogą przyczynić się do tego, że dziecię jadłem o pewnej konsystencji się nie skala i basta i wiele, wiele innych – nie czas i miejsce na wgłębianie się w to. Czas i miejsce na zapamiętanie, że czasem mimo ogromnych chęci i determinacji – nie wszystko musi się udać tak jak sobie zaplanowaliśmy. Sama świadomość tego zmniejsza presję jaka na nas ciąży, a to zmniejsza presję jaką wywieramy na dzieci, co prowadzi nas bezpośrednio do kolejnego punktu, czyli… 2. Nie kontroluj – manipulowanie, karanie, nagradzanie, zmuszanie, naciskanie i generalnie każde wywieranie presji przynosi skutek odwrotny do zamierzonego. „Za mamusie”, „no zjedz do końca całe mięsko”, „nie odejdziesz od stołu dopóki nie skończysz warzyw”, „jak zjesz wszystko to dostaniesz nagrodę”, „bez mięska nie ma deseru”, „zobacz jak Adaś pięknie wyczyścił talerzyk do czysta, a Ty tak dużo zostawiłeś” – któż z nas nigdy nie połasił się o tego typu odzywkę, niech pierwszy rzuci kamień. W dobrej wierze to zresztą zwykle robimy, bo wszak nieważne środki, ważne, że dziecko zjadło warzywa, prawda? Cóż, niekoniecznie. Opublikowany w 2017 roku potężny przegląd dostępnych dotychczas badań, wskazuje, że wszelkie formy wywierania presji na dziecku by zjadło nie działają, a wręcz mogą sprawić, że w ostatecznym rozrachunku dziecko będzie jadło mniej warzyw, owoców czy na czym nam tam zależy. I dotyczy to nawet dzieci tak małych jak roczniaki – w jednym z badań maluchy na których matki wywierały presję zjedzenia warzyw i owoców w okolicach pierwszych urodzin, w wieku dwóch lat zjadały ich znacznie mniej w porównaniu do dzieci, którym rodzicielska presja jedzenia była obca. Pamiętaj więc, że Twoją rolą nie stawanie na uszach i sprawienie by dziecko za wszelką cenę zjadło wszystko co zdrowe z talerza – Twoją rolą jest zapewnienie dziecku zdrowych opcji i pozostawienie mu wyboru ile z tego i czy w ogóle zje. To zresztą kwestia która moim zdaniem kuleje w wielu przedszkolach i placówkach opiekuńczych dla maluchów – nie dość, że za zjedzenie całej porcji często czeka nagroda, to jeszcze na tych, którzy uchodzą za „niejadków” wywiera się silną presję zjedzenia wszystkiego. A to, cóż, jak widać, wcale dobrze nie robi. Przedszkola – robicie to źle. 3. Przeprowadź lekcje smaku W niektórych badaniach badaniach próbuje się wprowadzać tzw. „lekcje smaku”, czyli programy edukacyjne nakierowane na to by nauczyć dzieciaki czerpania przyjemności z jedzenia i świadomego konsumowania tegoż, poprzez skupienie się na doznaniach sensorycznych jakie pałaszowanie może zapewnić, a tym samym rozbudzanie ciekawości nowych smaków. Póki co wyniki sugerują, że takie podejście może nieco zredukować neofobię żywieniową u dzieci, czyli ich awersję do próbowania nowości. Czemu więc nie spróbować tego w domu? Ale o co chodzi, pytacie? Ano chociażby o niezachęcanie do skosztowania czegoś poprzez mówienie flagowego „skosztuj tylko – jeśli ci nie zasmakuje to nie musisz jeść” i następujące po tym dopytywanie „i jak smaczne, prawda?”, bo dziecko z dużą dozą prawdopodobieństwa odpowie, że nie, przez co może mu się utrwalić w głowie, że to właśnie jest niedobre i zmiana tego przekonania nie będzie potem łatwa – zamiast tego padają sugestie by pokusić się o pytania, które pomogą dziecku opisać to co ma na talerzu i pozwolą mu się skupić na doznaniach sensorycznych związanych z jedzeniem, a nie tylko klasyfikowaniem szpinaku do grupy „bleh, ohyda” albo „może być”. Pytania te mogą więc dotyczyć tego czy coś jest ciepłe czy zimne, twarde czy miękkie, czy pachnie podobnie do czegoś co dziecko już zna, jakie jest w dotyku, kolorze, konsystencji. No generalnie chodzi o to by wciągnąć dziecinę w interesujący dialog na temat nowości, zamiast skupiania się na tym jak ona smakuje – być może to sprawi, że dziecko bardziej się danym produktem zainteresuje, a do tego – bez wątpienia rozwinie zasób słownictwa berbecia i podszkoli talenty oratorskie. Możecie też przy okazji wyżyć się artystycznie i pobawić w komponowanie obrazów na talerzu – na stronie akcji Jedz jak mistrz z Beko znajdziecie sporo, podzielonych według stopnia trudności, inspiracji (o TU). 4. Zaufaj i pozwól mechanizmom samoregulacji zadziałać „Pozwolenie dziecku by zjadało dokładnie tyle ile podpowiada mu uczucie głodu lub sytości, zamiast decydowania w oparciu o odczucia rodziców jest bardzo ważnym krokiem w kierunku kształtowania zdrowych nawyków żywieniowych i optymalnego wzrostu.” To nie ja takie mądrości wygłaszam to naukowce. Naukowce, którym z badań wynika, że rodzice dość często są przekonani, że dziecko za mało je. Tymczasem okazuje się, że wielu rodziców ocenia pojemność żołądka swego dziecka w oparciu o… własne możliwości. I tak gdy obserwowano jakiej wielkości porcje serwują dzieciakom rodzice okazało się, że w bardzo wielu wypadkach dzieci dostają porcje zbliżone do „dorosłych” przez co potem rodzice się denerwują, że dziecko tak mało zjadło. I owszem na dorosłego mało – ale na dziecko – w sam raz. W jednym z dużych badań stwierdzono ponadto, że 85% biorących w nim udział rodziców próbowało zachęcać dzieci do przyjęcia większej ilości jedzenia – sęk w tym, że taka postawa uczy malucha przede wszystkim tego, że ma zignorować sygnały sytości wysyłane mu przez jego ciało i jeść dalej, a stąd prosta droga do jedzenia ponad miarę i wszystkich związanych z tym konsekwencji, a przecież nie tego chcemy, prawda? Dlatego eksperci sugerują by wystrzegać się zdań typu „jeszcze tylko dwa gryzy” (to ja, to ja – nagminnie!) – rzuconych gdy dziecko już skończy jeść, bo to uczy malucha, że nie ma ufać temu co podpowiada mu organizm. Zamiast tego badacze usłużnie podsuwają pomysł by zapytać dziecka, które wygląda jakby miało zamiar skończyć posiłek „jesteś już najedzony?” albo po prostu neutralnie zachęcić mówiąc „możesz zjeść więcej jeśli jesteś jeszcze głodny” – takie postawienie sprawy pozwala bowiem zwrócić uwagę malucha na sygnały głodu i sytości wysyłane przez jego ciało, a to wspiera rozwój samoregulacji żywieniowej i zwiększa prawdopodobieństwo, że dziecko będzie w przyszłości podejmowało zdrowe decyzje związane z jedzeniem. Innym przykładem zdania, które często popełniamy przy stole, a które warto nieco zmodyfikować jest: „nic nie zjadłeś i potem będziesz głodny, zjedz coś jeszcze” zamiast tego badacze ponownie sugerują by skoncentrować uwagę dziecka na sygnałach jakie wysyła jego ciało mówiąc np. „jeśli czujesz się już syty to nie jedz już, ale jeśli jeszcze czujesz głód to zjedz coś teraz” – generalnie częste operowanie pojęciem głodu/sytości ma zaznajomić dziecko z tymi stanami dzięki czemu łatwiej będzie mu odczytywać podpowiedzi organizmu i jeść zdrowo. W ramach ciekawostki dodam tylko, że uświadomienie sobie tego ile sami zjadamy wcale nie jest takie proste – nawet dla ekspertów w dziedzinie dietetyki i zdrowego żywienia. W jednym z badań zebrano bowiem 85 takich speców w jednym miejscu pod pretekstem integracji i podpuszczono ich koncertowo, podając lody, które eksperci musieli sobie sami nałożyć. Sęk w tym, że niczego nie podejrzewający spece nie zauważyli, że części z nich dano duże pucharki na lody, a części mniejsze. Okazało się, że ci wyedukowani po uszy ludzie, którym dano większe miski na lody nakładali sobie średnio o 1/3 więcej lodów niż ci którym dano mniejsze. A to przecież specjaliści, którzy nie powinni dawać się łapać na takie proste sztuczki. Cóż więc dziwić się rodzicowi, który ma takiej samej wielkości talerze na których w porównaniu do porcji „dorosłej” ta dziecięca wygląda jak głodowa? 5. Powtarzaj, powtarzaj, powtarzaj. No dobra daliśmy temu naszemu dziecku brokuła raz. I drugi. I trzeci. I dalej nic. Dziecko mówi bleh i odmawia konsumpcji. Znacie? Pewnie, że znacie, bo ja też znam. I wiem, że w takiej sytuacji uznaje się, że „Kasia/Jasiu brokuła nie lubią” co prowadzi do tego, że dalej nie próbujemy go podawać, bo szkoda czasu, pieniędzy, nerwów. Siłą rzeczy z menu rodziny też wylatują w końcu wszystkie potrawy z brokułem i bidna roślinka idzie w zapomnienie. Tymczasem badania pokazują, że dopiero wielokrotna ekspozycja (czasem ośmio-, a czasem nawet i kilkunastokrotna) może przyczynić się do tego, że w końcu dziecko zacznie jeść to co mu serwujemy. I nie chodzi o wciskanie na siłę albo namolne proszenie o spróbowanie brokuła. Niech on sobie po prostu gdzieś leży na stole – może mała różyczka na talerzu dziecka, może ogromniasty egzemplarz na środku stołu, najważniejsze by regularnie na oczach dzieciny lądował w rodzicielskiej paszczy. I choć nikt nie da nam 100% gwarancji to wiele wskazuje na to, że taki schemat postępowania może w końcu doprowadzić do tego, że brokuł czy cokolwiek innego wejdzie w końcu w łaski jaśniepaństwa berbeciąt, bo mu się opatrzy i nie będzie nowym, podejrzanym produktem, tylko czymś znanym, swojskim i bezpiecznym. Co ciekawe są podejrzenia, że korzystny wpływ wspólnego gotowania i przygotowywania posiłków razem z dzieckiem na jego nawyki żywieniowe również może wynikać z regularnej ekspozycji na pewne produkty. Także postarajcie się wdrożyć nawyk wspólnego przygotowywania posiłków w waszych domach, a jeśli potrzebna wam inspiracja przepisowa do gotowania z dzieckiem, to zerknijcie na stronę akcji Jedz jak mistrz z Beko (TU i TU) – znajdziecie tam bowiem szereg przepisów na śniadania, lunche, obiady, desery i przekąski i co ważne możecie wybrać czas jaki macie na przygotowanie posiłku. Na stronie akcji znajdziecie też więcej wskazówek dotyczących tego jak zdrowo żywić latorośle by wspólnie dbać o zdrowie przyszłych pokoleń. Niezależnie jednak od wszystkiego pamiętajcie by się nie spinać. I że nie wy sami jedni na świecie macie dziecko, które z warzyw najbardziej lubi frytki a z kanapek to suchą bułę. Zresztą z badań przeprowadzonych wśród polskich matul na zlecenie Beko wynika, że mniej więcej 65% dzieciaków prezentuje przy jedzeniu zachowania, które dorośli uznają za wybrzydzanie, a do najchętniej wybieranych przez polskie dzieci warzyw należy złoty standard, czyli marchewka i ogórek (frytek w badaniu nie uznano za warzywa, więc się nie liczą) – także to raczej mały fanatyk szpinaku spod piątki jest wyjątkiem, a nie wasz berbeć. Pamiętajcie też, że nawet jeśli zdarzy się wam palnąć – jako i mnie się nagminnie zdarza – jeden z tekstów, które powyżej wymieniłam zamiast tych wskazanych przez ekspertów, to nie oznacza z automatu, że przekreślacie szanse swego dziecka na szczupłą sylwetkę i zdrowe nawyki, bo to dużo bardziej skomplikowane, ale mimo wszystko myślę, że warto mieć te sugestie na uwadze – ja sama naprawdę zwracam teraz baczniejszą uwagę to co mówię przy stole. Wpis powstał w ramach współpracy z marką Beko – producentem urządzeń domowych, oferującym zdrowe rozwiązania dla codziennych potrzeb całej rodziny. Źródła: Kansas State University. „How to develop healthy eating habits in a child: Start early and eat your vegetables. DeCosta i wsp.,2017. Changing children’s eating behaviour – A review of experimental research. Gregory i wps., 2011. Maternal feeding practices predict fruit and vegetable consumption in young children. Results of a 12-month longitudinal study. McBright i Dev, 2014. Preventing Childhood Obesity: Strategies to Help Preschoolers Develop Healthy Eating Habits. Wardle i wsp., 2003. Modifying children’s food preferences: the effects of exposure and reward on acceptance of an unfamiliar vegetable. Eivind Ystrom, Susan Niegel, Margarete E. impact of maternal negative affectivity on dietary patterns of 18-month-old children in the Norwegian Mother and Child Cohort Study. University of Michigan, 2017. Poll: Only a third of parents think they are doing a good job helping kids be healthy eaters. Johnson i wsp., 2014. Portion sizes for children are predicted by parental characteristics and the amounts parents serve themselves.
jedz jak mistrz beko przepisy